Porównanie cen

Kroniki skrzatów. Część II: Szagawarra

Producent: Novae Res | ID: 72119357

29,06 PLN

Oferta sklepu

eduksiegarnia.pl
Dostępność: Tak
29,06 PLN
Do sklepu
ID72119357
MarkaNovae Res
DostępnośćTak
Stan-
Cena29,06 PLN
Cena promocyjna-
Typ produktuE-BOOKI,Literatura dla dzieci
Kolor-
Wzór-
Grupa wiekowa-
MPN-
GTIN-
Drugi tom przygód bohaterów z czarodziejskiej krainy opowiada o tym, że miłość, przyjaźń i otwartość na drugiego oraz poświęcenie potrafią stopić lód nawet najtwardszego serca.
W obliczu bezwarunkowej miłości będą się dziać rzeczy dziwne i wielkie.
W okolicy pojawia się nowa bohaterka – sympatyczna, nieco zapominalska i zakręcona skrzatka Szagawarra, której działania doprowadzą do zadziwiających splotów wydarzeń.
Inna, pełna dostojeństwa niczym prawdziwa czarownica, skrzatka Parzawka, będzie towarzyszyła Marbelli przy magicznym rytuale.
Autorka nie rezygnuje z tajemniczości.
W miejsce zagadek z pierwszego tomu, które tutaj się rozwiązują, pojawiają się nowe, a czytelnik cały czas w napięciu oczekuje, co wydarzy się dalej.Tutaj nikt nie przychodzi.
– Gigulka przetarła powieki.
– Jednak ona nadchodzi.
Pewnie nie do mnie.
Przejdzie i pójdzie sobie dalej.
Ta niewielka postać to skrzat kobieta.
Szagawarra?
– opamiętała się.
– Niemożliwe… Była tak zdumiona jej widokiem, że zapomniała o strachu.
Poprawiła włosy, wygładziła sukienkę i fartuszek.
Staruszka nadal szła lekkim zwiewnym krokiem i była już bardzo blisko.
Gigulka odskoczyła, niewiele brakowało, a nadchodząca wpadłaby na nią.
Dziewczyna zakaszlała więc i zawołała.
– Dzień dobry!!!
– Czego tak wrzeszczysz?!
To żem starucha, nie znaczy, że jestem głucha!
– darła się tak, że słyszał ją cały las.
– Do czego ci ten drąg?!
– Spojrzała podejrzliwie, przewidując, że to do pogonienia przybysza, czyli jej.
– To… tylko kij… – jąkała się dziewczyna.
– Do podgarniania żaru – zmyśliła na poczekaniu.Gutek podniósł patyk, żeby za jego pomocą przyciągnąć łodygę.
Wyciągnął łapkę w jej stronę.
Z krzewu wydobyło się złowrogie warczenie.
Owocowe mięsiste zielone wargi uniosły się.
Chłopiec już miał dosięgnąć upragnionej zdobyczy.
Ponownie rozległo się głośne rżenie konia i szuranie witek miotły.
Wicianka już szykowała się do odparcia ataku.
Krzyk Marbelli przeciął ciszę.
– Nie!
Zostaw!
Nie dotykaj jej!
Na wszelkie ostrzeżenia było jednak za późno.
Roślina rzuciła się w stronę łapki.
Nastąpiło głośne kłapnięcie.
Gutek tuż przed swoim nosem zobaczył wielkie, ostre zęby osadzone w zielonej paszczy.
Roślinna morda zakleszczyła się.
Poczuł uderzenie.
Akcja toczyła się tak szybko, że Gutek ledwie zdążył pomyśleć, co się dzieje.