Porównanie cen

Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali

Producent: Estymator | ID: 72117868

3,94 PLN

Oferta sklepu

eduksiegarnia.pl
Dostępność: Tak
3,94 PLN
Do sklepu
ID72117868
MarkaEstymator
DostępnośćTak
Stan-
Cena3,94 PLN
Cena promocyjna-
Typ produktuAUDIOBOOKI do pobrania,Poezja
Kolor-
Wzór-
Grupa wiekowa-
MPN-
GTIN-
Kontrowersyjny wiersz Juliana Tuwima, który nawet współcześnie jest cenzurowany na różne sposoby.
Niniejsze wydanie jest kompletne, nieocenzurowane.
Utwór ten, znany również pod tytułami „Całujcie mnie wszyscy w dupę” – od wersu kończącego każdą zwrotkę i „Absztyfikanci Grubej Berty” – od pierwszych słów wiersza, jest przede wszystkim satyrycznym opisem przedwojennego społeczeństwa polskiego, zawiera inwektywy wymierzone w poszczególne grupy społeczne, jak również konkretne osoby.
Cechą szczególną utworu jest wzmocnienie przekazu poprzez użycie potocznego i wulgarnego słownictwa.
Pierwsze wydanie zostało potajemnie wydrukowane w 1937 w Poznaniu w nakładzie 35 egzemplarzy, które Tuwim rozdał znajomym.
Ciekawostka: na podwórzu kamienicy przy ul.
Legionów 2 w Łodzi – rodzinnym mieście Tuwima – znajduje się rzeźba „Dupa Tuwima” nawiązująca do tego wiersza.
[Wikipedia] W wierszu tym Tuwim wyliczał tych, którzy jego zdaniem robili wszystko, by doprowadzić Polskę do upadku.
A przy okazji dokuczyli także jemu.
Proponował (uprzejmie, ale stanowczo), aby go w dupę pocałowali wszystkim bez wyjątku, i po równo.
[Mariusz Urbanek, „Tuwim.
Wylękniony bluźnierca” – ta biograficzna książka jest dostępna jako audiobook, który również opublikowało Wydawnictwo Estymator] Wyjaśnienie niektórych zawartych w tym wierszu wątków.Absztyfikanci to inaczej adoratorzy, mężczyźni starający się o względy kobiety.
Gruba Berta (Dicke Bertha) była natomiast potoczną nazwą niemieckiego moździerza oblężniczego M-Gerät, używanego podczas I wojny światowej.
Tuwim stosuje tutaj żartobliwą grę słów, nabijając się najpewniej z wojskowych.
Możliwe też, że miał tak naprawdę na myśli polskich germanofilów.Lodzermensch było z kolei popularnym na przełomie XIX i XX w.
określeniem bogatego mieszkańca Łodzi (rodzinnego miasta Tuwima).
Zazwyczaj nazywano tak właścicieli fabryk i wpływowych kupców.
Słowo posiadało wiele konotacji; w negatywnym znaczeniu odnosiło się do ludzi chciwych i bezdusznych.Katowickie węglokopy są oczywiście nawiązaniem do katowickich górników, zaś borysławskie naftowierty do Borysławsko-Drohobyckiego Zagłębia Naftowego – największego w II RP rejonu wydobywania ropy naftowej i wosku ziemnego.Bubkami i żygolakami nazywano w czasach Tuwima niepoważnych mężczyzn, narcyzów i bawidamków.
Rębajły to wichrzyciele, mężczyźni skorzy do bójki i walki na szable, a franty – wędrowni komicy i pospolite cwaniaczki.Pisząc o izraelickich doktorkach poeta naśmiewa się z dużej populacji Żydów w Polsce, dystansując się niejako od własnych korzeni.
Tuwim zauważa jednocześnie z grymasem, że starozakonni uchodzą w kraju za elitę intelektualną i kulturalną.
„Naje Fraje” to z kolei żartobliwe nawiązanie do austriackiego pisma “Neue Freie Presse”, na łamach którego publikowało wielu syjonistów.
Należy tu przypomnieć, że Tuwim zmagał się z problemem swojej tożsamości narodowej.
Był krytykowany przez antysemitów ze względu na swoje pochodzenie, a dla wielu Żydów uchodził za zdrajcę, który wolał identyfikować się z Polakami (opowiadał się m.in.
za asymilacją Żydów).
W powyższym fragmencie (jak i kilku następnych) poeta postanowił dać więc upust swojej narastającej latami frustracji związanej z wykluczeniem przez przedstawicieli obu narodów.[Reunion 69, dzismis.com] Projekt okładki: Pola Augustynowicz.