Porównanie cen

Literatura w warszawskiej prasie kulturalnej pogranicza oświecenia i romantyzmu

Producent: Universitas | ID: 72110747

9,75 PLN

Oferta sklepu

eduksiegarnia.pl
Dostępność: Tak
9,75 PLN
Do sklepu
ID72110747
MarkaUniversitas
DostępnośćTak
Stan-
Cena9,75 PLN
Cena promocyjna-
Typ produktuE-BOOKI,Literaturoznawstwo
Kolor-
Wzór-
Grupa wiekowa-
MPN-
GTIN-
Dziesięciolecie 1815–1825 przyniosło w literaturze polskiej wiele zmian.
Pojawiły się zwiastuny „poezji nowej epoki” i wszystko, co nowe, złożyło się na całość, którą później nazwano romantyzmem.
Wszystko zaś, co stare, utożsamiono z oświeceniem.
Literatura przełamała się na dwoje – i przełom ten określono jako oświeceniowo-romantyczny.
Żeby wyraźnie odgrodzić obie części, mówiono o „walce klasyków z romantykami”.
Czy jednak ta rewolucja była rzeczywistym przewrotem w literaturze?
Może okazać się, że doszło nie tyle do rewolucji w literaturze, ile do rewolucji literackiej: powstała opowieść o „walce”, przekazywana przez krytykę kolejnym pokoleniom.
Tymczasem kiedy czyta się czasopisma kulturalne ukazujące się w Warszawie w latach 1815–1825, trudno natrafić na jakiekolwiek odgłosy wrzawy wojennej.
Nie ma w tej prasie walki ani kłótni.
Są zjawiska dużo ciekawsze.
Oświecenie nie zakończyło się przecież sporem, a romantyzm nie zaczął się od sporu.
Na pograniczu wielkich formacji w historii kultury polskiej toczyły się poważne dyskusje o poezji, a prądy literackie wzajemnie przenikały się i wzbogacały.
Ta książka – wbrew tradycji mówienia o tej dekadzie jako okresie walki i konfrontacji – chce odsłonić kilka ważnych idei i zjawisk łączących pisarzy z różnych, by użyć dawnej i niezbyt fortunnej terminologii, obozów.
Już ówcześni twórcy i publicyści zdawali sobie sprawę, że „nowe” (romantyczne) w literaturze wcale nie jest takie nowe; jest równie stare co „stare” (klasyczne), a może nawet jeszcze starsze.
Co więcej, teksty klasyczne mogły być zarazem romantyczne, a romantyczne – klasyczne.
A i można by zaryzykować tezę, że każdy poeta nadążający za swoją epoką – przynajmniej do 1825 roku – był jednocześnie klasykiem i romantykiem.
Albo też nie był ani jednym, ani drugim.