Porównanie cen
I
Producent: FORMA | ID: 72102484
18,56 PLN
Oferta sklepu
ID72102484
MarkaFORMA
DostępnośćTak
Stan-
Cena18,56 PLN
Cena promocyjna-
Typ produktuE-BOOKI,Proza
Kolor-
Wzór-
Grupa wiekowa-
MPN-
GTIN-
Umiejscowiony w tytule nowego tomu Adriana Glenia spójnik „i” odsyła do znaczeń kojarzących się z łączliwością, wiązaniem i scalaniem odmiennych rzeczywistości, zjawisk, doświadczeń, słów, osób.
Również w wymiarze genologicznym mamy w tym przypadku do czynienia z jak najbardziej udaną próbą łączenia różnorodnych rejestrów gatunkowych, znajdziemy tu bowiem współistniejące ze sobą w harmonii elementy notatnika, raptularza autobiograficznego, dziennika intymnego, quasi-reportażu, mikroeseju, szkicownika poetyckiego, peregrynarza z niedawno odbytych podróży po zachodniej Ukrainie (Truskawiec, Drohobycz, Terszów), Albanii (Tirana, Durres), Portugalii (Lizbona) oraz fragmenty prywatnej epistolografii, w której urzeczywistnia się pełna czułości afirmacja dyskursu miłosnego.Bartosz MałczyńskiW gruncie rzeczy najważniejsza podróż przebiega wokół/od języka i w stronę rzeczywistości.
Gleń uwielbia boczne odnogi, fałszywe tropy i ślepe uliczki – w pewnym momencie pisze o „malignie przywidzeń” – jeszcze bardziej zależy mu wszakże na prawdzie spojrzenia i nawiązaniu bezpośredniego kontaktu z otaczającym światem.
Kapitalne znaczenie mają wzmianki o „uwolnieniu się od mapy” i odcięciu od „niepowtarzalnej przeszłości”, a także marzenie o „miejscu bez imienia”.
Wyraźnie wskazują one na wysiłek docierania do rzeczywistości bez zapośredniczeń czy uprzedzeń.
To niełatwa droga, język bowiem niezmordowanie podsuwa kolejne itineraria i rozwinięcia.
Pozostają chwile i „prowizorium tego, co widzialne”.
Sporo jest w prozach Glenia żywiołu onirycznego – kolejne obrazy płynnie przechodzą jedne w drugie, a słowa raz po raz nabierają nieoczekiwanych, zagadkowych znaczeń.
Autor jest jednak powściągliwy.
Delikatność rysunku, zawieszenie głosu, dużo światła na stronie.Jacek Gutorow
Również w wymiarze genologicznym mamy w tym przypadku do czynienia z jak najbardziej udaną próbą łączenia różnorodnych rejestrów gatunkowych, znajdziemy tu bowiem współistniejące ze sobą w harmonii elementy notatnika, raptularza autobiograficznego, dziennika intymnego, quasi-reportażu, mikroeseju, szkicownika poetyckiego, peregrynarza z niedawno odbytych podróży po zachodniej Ukrainie (Truskawiec, Drohobycz, Terszów), Albanii (Tirana, Durres), Portugalii (Lizbona) oraz fragmenty prywatnej epistolografii, w której urzeczywistnia się pełna czułości afirmacja dyskursu miłosnego.Bartosz MałczyńskiW gruncie rzeczy najważniejsza podróż przebiega wokół/od języka i w stronę rzeczywistości.
Gleń uwielbia boczne odnogi, fałszywe tropy i ślepe uliczki – w pewnym momencie pisze o „malignie przywidzeń” – jeszcze bardziej zależy mu wszakże na prawdzie spojrzenia i nawiązaniu bezpośredniego kontaktu z otaczającym światem.
Kapitalne znaczenie mają wzmianki o „uwolnieniu się od mapy” i odcięciu od „niepowtarzalnej przeszłości”, a także marzenie o „miejscu bez imienia”.
Wyraźnie wskazują one na wysiłek docierania do rzeczywistości bez zapośredniczeń czy uprzedzeń.
To niełatwa droga, język bowiem niezmordowanie podsuwa kolejne itineraria i rozwinięcia.
Pozostają chwile i „prowizorium tego, co widzialne”.
Sporo jest w prozach Glenia żywiołu onirycznego – kolejne obrazy płynnie przechodzą jedne w drugie, a słowa raz po raz nabierają nieoczekiwanych, zagadkowych znaczeń.
Autor jest jednak powściągliwy.
Delikatność rysunku, zawieszenie głosu, dużo światła na stronie.Jacek Gutorow