Porównanie cen
Życie jest snem. La vida es sueño
Producent: Armoryka | ID: 72101867
9,45 PLN
Oferta sklepu
ID72101867
MarkaArmoryka
DostępnośćTak
Stan-
Cena9,45 PLN
Cena promocyjna-
Typ produktuE-BOOKI,Dramat
Kolor-
Wzór-
Grupa wiekowa-
MPN-
GTIN-
Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i hiszpańskiej.
Dramat dziejący się w Polsce – tłumaczył Józef Szujski.
Jest to jeden z najwybitniejszych dramatów Calderóna.
Można sobie nałamać głowy, chcąc oznaczyć dobrze stosunek pięknego dramatu Kalderona, którego tu przekład podajemy, do Polski.
„Dramat wzięty z dziejów polskich”?
Broń Boże!
Nic on z dziejami naszymi wspólnego nie ma, jak nie mieliśmy nigdy króla, który się nazywał Bazyli, Infantki, która by nosiła imię Estreli, ani też w sąsiedztwie Wielkiego księcia Moskwy, bliskiego krewnego królewskiego polskiego domu, który by nosił romansowe imię Astolfa.
„Dramat polski Kalderona?” I to nic.
Nic tu polskiego nie ma, nic, coby przypominało choćby z daleka nasze instytucje i charakter: Król Jegomość pan dziedziczny i despotyczny – grandowie połączeni z nim najściślejszym feudalnym stosunkiem.
Więc chyba to jedno, że dramat dzieje się w Polsce i ma intencję być dramatem polskim.
Stolica jej i zamek królewski stoi nad morzem, hipogryfy gnieżdżą się w jej górach, a na wiosnę rozkwita w niej drzewo magnolii, pełne woni!
Nie mamy się jednak co gniewać na Kalderona: jeżeli nas nie znał, miał najlepsze chęci i najlepsze o nas wyobrażenie; król Bazyli jest wielkim uczonym, na kształt Alfonsa Kastylijskiego, królewicz Zygmunt (jedyne z polska brzmiące imię) dzielnym w gruncie człowiekiem, grand Klotald reprezentuje wierne tronowi możnowładztwo, państwo samo jest wielkie i sławne.
Jest to niezawodnie odbicie opinii, jaką miano na dworze Filipa IV o Polsce Zygmunta III i Władysława IV, chociaż ją późniejsze przyćmiły już klęski...
Dramat dziejący się w Polsce – tłumaczył Józef Szujski.
Jest to jeden z najwybitniejszych dramatów Calderóna.
Można sobie nałamać głowy, chcąc oznaczyć dobrze stosunek pięknego dramatu Kalderona, którego tu przekład podajemy, do Polski.
„Dramat wzięty z dziejów polskich”?
Broń Boże!
Nic on z dziejami naszymi wspólnego nie ma, jak nie mieliśmy nigdy króla, który się nazywał Bazyli, Infantki, która by nosiła imię Estreli, ani też w sąsiedztwie Wielkiego księcia Moskwy, bliskiego krewnego królewskiego polskiego domu, który by nosił romansowe imię Astolfa.
„Dramat polski Kalderona?” I to nic.
Nic tu polskiego nie ma, nic, coby przypominało choćby z daleka nasze instytucje i charakter: Król Jegomość pan dziedziczny i despotyczny – grandowie połączeni z nim najściślejszym feudalnym stosunkiem.
Więc chyba to jedno, że dramat dzieje się w Polsce i ma intencję być dramatem polskim.
Stolica jej i zamek królewski stoi nad morzem, hipogryfy gnieżdżą się w jej górach, a na wiosnę rozkwita w niej drzewo magnolii, pełne woni!
Nie mamy się jednak co gniewać na Kalderona: jeżeli nas nie znał, miał najlepsze chęci i najlepsze o nas wyobrażenie; król Bazyli jest wielkim uczonym, na kształt Alfonsa Kastylijskiego, królewicz Zygmunt (jedyne z polska brzmiące imię) dzielnym w gruncie człowiekiem, grand Klotald reprezentuje wierne tronowi możnowładztwo, państwo samo jest wielkie i sławne.
Jest to niezawodnie odbicie opinii, jaką miano na dworze Filipa IV o Polsce Zygmunta III i Władysława IV, chociaż ją późniejsze przyćmiły już klęski...